Czy można uczyć finansów osobistych, nie mając nic wspólnego z bankami?

Edukacja finansowa z pominięciem banków?

Tak. Zdecydowanie tak. W zasadzie nie ma innej opcji, jeśli mamy odpowiedzieć na pytanie, jak uczyć finansów osobistych.

Co prawda banki pełnią ważną funkcją społeczną, wspierając firmy poprzez finansowanie ich rozwoju oraz zabezpieczając nasze oszczędności, ale pamiętajmy, że nadrzędnym celem banków jest zarabianie pieniędzy. I to na każdej świadczonej przez nich usłudze. Co oczywiście ma sprawić, że ich akcjonariusze, duzi i mali, będą zadowoleni ze swoich inwestycji w akcje poszczególnych banków.

Finanse osobiste to jednak nie tylko korzystanie z usług bankowych. To codzienne decyzje finansowe podejmowane w oderwaniu od banków. W zasadzie w kwestii finansów osobistych można świetnie funkcjonować z ich pominięciem. Około 20 % Polaków (1) nie posiada ani jednego konta bankowego. Nie znaczy to jednak, że nie muszą oni podejmować decyzji finansowych, czasami bardzo trudnych.

Pomysł, aby banki i fundacje związane z bankami, uczyły dzieci i młodzież, jak mądrze zarządzać swoimi finansami, jest absurdalny i wysoce nieetyczny. Przecież każdy taki projekt edukacyjny jest obarczony konfliktem interesów – bank uczy, a jednocześnie promuje, a niekiedy i sprzedaje, swoje produkty. W jednym z projektów wymagane jest nawet otwarcie konta dla dziecka, oczywiście w banku, który organizuje zajęcia.

Na zajęciach Akademii EXPA nigdy nie będziemy promować jakiegokolwiek produktu finansowego, ani jakiegokolwiek banku ani instytucji finansowej. Nie znaczy to, że nie zaprosimy na zajęcia specjalistów, którzy pracują lub pracowali w bankowości, a mają wiele ciekawego do opowiedzenia. Bo wiedza, jak funkcjonują banki, jest ciekawa i warta poznania, szczególnie jeśli mówi o tym ktoś, kto zna temat od podszewki. Ale to zupełnie inna sytuacja, gdzie nikt nic nie sprzedaje ani nie promuje. Czysta wiedza ekspercka.

Jeśli nie banki, to kto? Odpowiedź nie jest prosta, ale widzimy to tak.

Po pierwsze, finanse osobiste to nie tylko wiedza, to przede wszystkim umiejętność podejmowania decyzji, niekiedy bardzo trudnych. Tu, notabene, kończy się rola banków. Przecież na zajęciach organizowanych przez banki dzieci nie będą się uczyć o tym, dlaczego kredyty i zadłużanie się to najgorsza możliwa opcja w dorosłym życiu, bo banki żyją z kredytów.

Po drugie, uczyć finansów osobistych mogą nie tylko bankowcy, bo finanse osobiste nie są aż tak skomplikowane, jak się wydaje. Najczęściej wystarczy trzymać się w życiu kilku podstawowych zasad i można sobie świetnie radzić finansowo. To produkty finansowe, zwłaszcza inwestycyjne i oszczędnościowe, stają się coraz bardziej skomplikowane.

Po trzecie, podręcznikowa i internetowa wiedza o finansach jest szeroko dostępna, zarówno w formie doskonałych książek dla dzieci i młodzieży, jak i w formie profesjonalnych pomocy edukacyjnych.

Po czwarte, w finansach osobistych nie ma gotowych rozwiązań. Sztuką jest tak podać wiedzę, by dzieci i młodzież uczyły się krok po kroku wyciągać własne wnioski i by w oparciu o posiadane dane i informacje były w stanie podejmować najlepsze dla nich, w danym momencie życia, decyzje. Co oznacza, że dwoje dorosłych ludzi może podjąć, na bazie tych samych informacji, dwie skrajnie różniące się decyzje, i obie okażą się trafne. Lub obie nie.

I wreszcie najważniejsze – jeśli chcielibyście w szkole podstawowej uczyć finansów osobistych językiem i metodami dorosłych, to nie liczcie na duże zainteresowanie ze strony uczniów. W naszej Akademii stawiamy na naukę poprzez zainteresowania dzieci, co sprawia, że nawet trudne tematy stają się dla nich zrozumiałe i przystępne.

Źródła:
(1) https://www.nbp.pl/edukacja/dodatki_edukacyjne/dziennik_gazeta_prawna/obrot_bezgotowkowy_4.pdf

Photo by Freepik